• Wpisów: 192
  • Średnio co: 4 dni
  • Ostatni wpis: 84 dni temu, 19:28
  • Licznik odwiedzin: 21 243 / 889 dni
 
ryzykotozabawa
 
Siemka! Co tam u Was? U mnie dziś był totalny luz, za to jutro mam kartkówkę z historii i geografii :/
Dziś zacznę oglądać serial "The Originals". Ciągnie mnie do tego xd
Dziś dedykuje rozdział Klaudii, bo nie może się kobieta doczekać>:D
-------------------------------------------------------------------------------
ROZDZIAŁ 6
* Z pamiętnika Eleny*
Siedziałam w jakimś kole z ognia. Było mi strasznie gorąco.
- Za godzinę przyjdzie czarownica z wilkołakiem i wampirem. Dostane to, co mi obiecałeś? – zapytała Katherine
- Dostaniesz i to już niedługo. – powiedział Klaus – Co prawda, przyprowadzenie sobowtóra zajęło Ci aż 500 lat, ale widać się opłacało… Chociaż  w zasadzie 500 uciekałaś a 100 szukałaś… Ale cel miałaś szczytny...
- Najważniejsze, że dostanę to co chce.
- A mogę wiedzieć o co chodzi skoro i tak umrę? – zapytałam. Faktycznie byłam ciekawa, ale też  strasznie przerażona.
- Klaus przywróci Stefanowi wspomnienia – zawołała niedbale Kath
- Czyli moja śmierć to była ta stawka?
- Tak, co poradzić. Przeznaczenie sobowtórów – uśmiechnęła się. Widziałam na jej twarzy, że cieszy się możliwością odzyskania Stefana
- On Cię nie będzie chciał – powiedziałam
- Bo co?! Nie myśl, że on kocha Ciebie. To jest wampir. Każdy kawałek jego ciała mówi mu, żeby Cię ugryźć. Związek bez przyszłości. – zabolało mnie to. Bardzo, jak nigdy nic. Stefan nie był mi obojętny i ona o tym wiedziała. Znała mój słaby punkt.
klauselena.jpg

Nagle usłyszałam coś.  Nad głową Klausa i Kathrine wybuchł granat z werbeną. Kath uciekła, a Klaus zaczął wołać:
- Czy to zaszczycili nas swoją obecnością bracia Slvatore?!
- Nie tylko, bracie – powiedział mężczyzna idący razem z Damonem i Stefanem
- Elijah…(czyt:Ilajża) - szepnął Klaus.
- Póki żyję i nie jestem zasztyletowany jak reszta rodziny nie pozwolę na Twoją przemianę. -  powiedział, a Klaus zaczął uciekać, a za nim już nie było widać Elijah’y .
eeeelijah.jpg

W tej samej chwili podeszła czarownica.
- Evas Elabuk Estupey! – ale zanim zdążyła skończyć, Damon skręcił jej kark. Koło ognia zgasiło się, a ja mogłam spokojnie wyjść.
- Dziękuję- odetchnęłam z ulgą…
Zaczęłam biec w stronę chłopaków. Widziałam jak Damon się uśmiecha, ale to nie jego chciałam przytulić. Biegłam do Stefana
- Kocham Cię, Stefan…
- Ja Ciebie też, Eleno.
gif.gif

W tym samym momencie pojawił się Klaus. Odepchnął mnie i zanim Stefan zdążył cokolwiek zrobić, pierwszy chwycił Go za głowę:
-  Przypomnij sobie wszystko.
Stefan zaczął krzyczeć, a ja wiedziałam o co chodzi. Wracają mu wspomnienia o Katerinie.  
- A ty, Eleno – teraz zwrócił się do mnie – będziesz mi jeszcze potrzebna. Ale już nie dziś. Jeśli się przemienisz czeka Cię straszne życie.
Byłam przerażona, ale pobiegłam do Stefan
- Stef…
- W porządku, to nic nie zmieni. Gdyby mnie kochała, nie pozwoliłaby Ci na śmierć. Jedźmy już.
- Masz racje. Gdzie Damon?
- Trochę jest zazdrosny, ale mu przejdzie.
- O co jest zazdrosny?
- A, wiesz….- zaczął.- Pi pi pi pi pi
- Bonnie, muszę odebrać- nie dałam mu skończyć.
- Elena, jak dobrze, że nic Ci nie jest. Ale znalazłam na korytarzu szkolnym martwą, zakrwawioną Caroline… Błagam przyjedźcie szybko… Nie wiem czy ma  w sobie krew wampira. Ale mam nadzieję że tak…-  zdrętwiałam. Caroline o niczym nie wiedziała. Nie wiedziała o wampirach, ani o mnie.
- Jedźmy szybko! – zawołałam.

*W Mystic Falls*
Biegłam jak najszybciej potrafiłam. Caroline leżałam w domu Bonnie.
- Przeniosłam ją – powiedziała.
- O Boże, Car… Dlaczego ja Ci nie powiedziałam?! Jak tylko się obudzisz wszystko Ci powiem. Obiecuję…
- Ahhh – obudziła się nagle Caroline.
- Car.. – odetchnęłam z ulgą
- Wiem wszystko Elena. Wiem, że masz sobowtóra, że masz chłopaka wampira, który jeszcze nie jest Twoim chłopakiem…
- Ale… - przerwałam jej.
- Cicho. Zanim Kathernie dała mi swojej krwi i zabiła, dzięki Tobie Elena, kazała mi przekazać Ci wiadomość.
- Jaką?
- „Zabawa trwa, a dopóki masz obydwóch Salvatorów jesteś przeklęta. Zabije wszystkich których kochasz.”  - powiedziała Car – A o co chodzi, z ty, że masz ich dwóch? Kurde, głodna jestem.
- Ta zdzira Kath - powiedziałam i popatrzyłam na chłopaków. – O co jej chodziło?
- Nic – szybko rzucił Damon – Bracie, zajmij się Caroline. Ktoś ją musi nauczyć polować. Ja odwiozę Elenę.
- Dobrze, przypilnuj jej w domu. Wrócę jak najszybciej – Stef miał niebyt zadowoloną minę.
car.jpg

Jechaliśmy w ciszy do domu. Na miejscu powiedziałam:
- Idę się umyć. Poczekaj w salonie.
- Jasne. – rzucił Damon i rozglądał się po domu. Niby już tu był, a patrzył tak, jakby chciał wszystko zapamiętać, każdy kawałek tego miejsca.
Gdy wyszłam z łazienki poszłam prosto do swojego pokoju. Przy oknie stał Damon.
- Śliczne piżamki
- Miałeś siedzieć w kuchni…
- Wiem, ale chciałem Ci coś powiedzieć..
- Co chcesz? – zapytałam.
- Kocham Cię, ale wiem, że nie zasługuję na Twoją miłość. Ale mój brat tak. Nie chce być przeszkodą i wyjeżdżam. Chciałem Cię zahipnotyzować, ale przecież masz naszyjnik. Widzę Cię ostatni raz. Żegnaj, Eleno… - pocałował mnie w czoło. Czułam jak się rozpływam. Łzy napłynęły mi do oczu.
- Damon… - szeptam, ale już go nie było. Zniknął za oknem. Czułam straszny ból w sercu, nie spodziewałam się, że aż tak źle to przyjmę…
delena.jpg

crryyy.gif

-------------------------------------------------------------------------------
Dość długi ten rozdział ;) Mam nadzieję, że Wam się spodobał :D
Buziaczki :*
Katerina

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego